339 opisów statków kosmicznych

Krążownik przechwytujący typu Immobilizer (Immobilizer-class Interdictor Cruiser)

Immobilizer-class Interdictor Cruiser. Źródło obrazka: gra 'Rebellion' - LucasArts

Krążownik przechwytujący to specjalna jednostka przeznaczona do uniemożliwiania nieprzyjacielowi podróży nadprzestrzennej. Jak wiadomo, wszystkie ciała fizyczne mają swoje odwzorowanie w nadprzestrzeni - a im większą mase ma dane ciało, tym większy cień nadprzestrzenny tworzy. Dla pojazdu podróżującego z prędkościami przyświetlnymi kolizja z cieniem planety czy gwiazdy, lub nawet planetoidy, może być bardzo nieprzyjemna w skutkach i zaowocować nawet jego zniszczeniem. W związku z tym na wszystkich statkach i okrętach instaluje się sprzężone z hipernapędem sensory nadprzestrzenne, którym czasem udaje się wykryć taką masę w czasie lotu. W takiej sytuacji na reakcję pozostają zazwyczaj tylko ułamki sekund - hipernapęd jest więc automatycznie odcinany, a pojazd gwałtownie wraca do zwykłej przestrzeni (czasami doznając przy tym mniejszych bądź większych uszkodzeń, ale i tak jest to lepsze, niż całkowite zniszczenie w wyniku kolizji z planetą czy zabłąkaną planetoidą.

Krążownik przechwytujący dzięki swoim czterem generatorom potrafi wytworzyć taki właśnie cień hiperprzestrzenny - symulowany, ale będący praktycznie nie do odróżnienia od rzeczywistego. Każda jednostka, która lecąc w nadprzestrzeni wejdzie w obszar pola tworzonego przez ten okręt, jest automatycznie wyrzucana do przestrzeni realnej. Podobnie, jeśli znajduje się w realnej przestrzeni wewnątrz takiego stożka, nie jest w stanie dokonać wejścia w nadprzestrzeń. Oczywiście kosztem paru godzin pracowitego dłubania systemy ostrzegawcze da się wyłączyć, jednak jest to działanie w zasadzie stuprocentowo samobójcze.

Jak wynika z powyższego, krążowniki przechwytujące są bardzo skuteczną bronią przeciw przemytnikom, którzy zazwyczaj mają niezbyt przyjemną (dla władz) zasadę ewakuowania się z systemu nie martwiąc się nawet o dotarcie do strefy skokowej. Nadają się również idealnie do służby blokadowej, a także do wymuszenia starcia z nie posiadającym przewagi liczebnej przeciwnikiem, który chce uniknąć starcia skacząc w nadprzestrzeń - czytaj: z rebeliantami.

Stąd też właśnie Imperium stało się oczywistym użytkownikiem tego typu jednostek. Z początku używano przede wszystkim okrętów typu CC-2200 Detainer i jego wersji rozwojowej - fregat przechwytujących typu CC-7700, później jednak, bazując na konstrukcji krążownika SFS typu Vindicator (i przebudowując większość z już zbudowanych okrętów tego typu) stworzono więc krążownik przechwytujący typu Immobilizer 418 - stanowiący jeden z najmniej lubianych przez rebeliantów i przemytników podczas ich działań widoków.

Immobilizer jest w stanie sprawić bardzo nieprzyjemną niespodziankę jednostkom przemytniczym lub łamaczom blokady, pragnącym krótko po starcie uciec w nadprzestrzeń, by uniknąć kontaktu ze służbami celnymi. Umożliwia on patrolowcom dogonienie i dokładne przebadanie ściganego - co kończy się zazwyczaj abordażem lub zniszczeniem pechowca. Podobnie ma się sprawa z atakami sił rebelianckich - dokonywane są one zwykle przez grupy wyposażonych w hipernapęd myśliwców, które wyskakują z nadprzestrzeni, atakuja, po czym na powrót znikają w nadświetlnej. O ile dwiema pierwszymi fazami zajmują się inne jednostki, to krążownik jest w stanie skutecznie uniemożliwić ucieczkę wielu maszynom rebelianckim, dając posiadającym zazwyczaj przewagę liczebną myśliwcom Imperium na kontratak i nawiązanie walki.

Interdictor zazwyczaj pozostaje poza obszarem na którym toczy się walka - stamtąd jego dowódca ma pełniejszy obraz pola bitwy i może manewrować okrętem tak, aby jak najpełniej wykorzystać możliwości generatorów grawitacyjnych. Samoobronie tego okrętu służy dywizjon myśliwców (często T/I) oraz, w przypadku większej bitwy, fregata Lancer, krążownik lub nawet Niszczyciel typu V do osłony bezpośredniej. Bardzo skutecznie krążowniki przechwytujące wykorzystywał admirał Thrawn - bądź to do łapania dużych zgrupowań floty rebelianckiej w pułapki, bądź też do ułatwiania własnym okrętom precyzyjnego wyjścia z nadprzestrzeni w ściśle określonym miejscu.

dodaj do porównywarki link bezpośredni ^ wróć do góry
pełna nazwa: SFS IM-418 Immobilizer interdictor cruiser producent: Sienar Fleet Systems
polska nazwa: Krążownik przechwytujący typu IM-418 Immobilizer w slangu: drag ship - ściągacz
prędkość: 6 wytrzymałość: 500
w atmosferze: osłony: 300
hipernapęd: klasa 2 długość: 600 m
uzbrojenie:
  • 20 poczwórnych dział laserowych o mocy 300
  • 4 emitery grawitacyjne
  • 1 dywizjon myśliwców
załoga: 2807 (w tym strzelcy: 24)
pasażerowie: 80
ładowność: 5500 t
cena (nowy): 52240000 cr
używany:

Fregata przechwytująca typu CC-7700 (CC-7700 Frigate)

CC-7700 Frigate. Źródło obrazka: gra 'Rebellion' - LucasArts

Pierwszym masowo wprowadzonym do służby przez Imperium krążownikiem przechwytującym był CC-2200 Detainer, produkowany przez Corellian Engineering Corporation. Z czasem jego parametry okazały się niewystarczające, więc Marynarka Imperialna przesiadła się na skonstruowany w oparciu o krążowniki typu Vindicator duzo cięższy i lepiej wyposażony krążownik przechwytujący typu Immobilizer. Po drodze przydarzył się jednak jeszcze jeden okręt: rozwojowy projekt CEC, fregata przechwytująca typu CC-7700.

Głównym wyposażeniem CC-7700 jest jeden zabudowany wewnątrz kadłuba generator cienia masy, będący w stanie uniemożliwiać wrogim jednostkom ucieczkę w nadprzestrzeń. Okręt posiada przyzwoite uzbrojenie przeciwko myśliwcom, niewielkie rozmiary zapewniające mu dość przyzwoitą zwrotność mimo przenoszenia na pokładzie generatora grawitacyjnego, a także ciekawe kształty. Nie posiada natomiast uzbrojenia skutecznego przeciw większym okrętom i nie ma na pokładzie miejsca na myśliwce, co sprawia, że wymaga dużo silniejszej eskorty, niż Immobilizer.

Umieszczenie na wyposażeniu fregaty CC-7700 tylko jednego generatora grawitacyjnego sprawia, że próby blokowania przez ten okręt szlaków nadprzestrzennych są dość mało skuteczne - dopiero jej "starszy brat" dzięki czterem niezależnym generatorom jest w stanie postawić barierę wystarczająco szeroką, aby prawdopodobieństwo przecięcia jej przez podróżujące w nadprzestrzeni jednostki było znaczące. Także uniemożliwienie ucieczki w nadprzestrzeń jest ze względu na mniejszą powierzchnię stożka powstrzymującego trudniejsze, jednak tutaj z pomocą przychodzi fregacie jej większa zwrotność, pozwalająca dłużej utrzymać ew. uciekiniera w polu.

Fregaty tego typu nie przyjęły się w Imperium, istniejące egzemplarze zaczęły być natomiast bardzo poszukiwane przez powstającą Nową Republikę jako odpowiedniki imperialnych Immobilizerów - stworzenie organizmu państwowego pociągnęło za sobą bowiem między innymi konieczność prowadzenia akcji przeciw przemytnikom i piratom. Jeszcze około roku 17 ABY okrętów tych skutecznie użył przeciw admirał Daali generał Garm Bel Iblis - jej Scylla, osaczona przez jednostki Republiki, podjęła rozpaczliwą próbe staranowania jednej z dwóch blokujących ją CC-7700, co doprowadziło do ciężkich uszkodzeń okrętu imperialnego i sprowokowało ślepy skok w nadprzestrzeń,.

Ciekawostką jest, że eksperyment z CC-7700, a szczególnie zaskakująca sprawność tego okrętu w bronieniu się przed wrogimi myśliwcami, zmotywował jego koreliańskiego producenta do stworzenia nowej jednostki o zupełnie innej filozofii wykorzystania. Była to kanonierka koreliańska - zajadły niszczyciel myśliwców i skuteczny eskortowiec, wyglądem przypominający jednak dużo bardziej inny produkt CEC - korwetę CR-90.

dodaj do porównywarki link bezpośredni ^ wróć do góry
pełna nazwa: CEC CC-7700 interdictor frigate producent: Corellian Engineering Corporation
polska nazwa: Fregata przechwytująca typu CC-7700 w slangu: drag ship - ściągacz
prędkość: ? wytrzymałość: ?
w atmosferze: osłony: ?
hipernapęd: klasa ? długość: ? m
uzbrojenie:
  • działka laserowe o mocy ?
  • 1 emiter grawitacyjny
załoga: ? (w tym strzelcy: ?)
pasażerowie: ?
ładowność: ? t
cena (nowy): ? cr
używany:

Modularny krążownik wielozadaniowy (Modular TaskForce Cruiser)

Modular TaskForce Cruiser. Źródło obrazka: zbiory autora

Ten imperialny "krążownik" to właściwie statek transportowy, jednak jest tak specyficzny, że trudno znaleźć dla niego prawidłową klasyfikację. Cały okręt składa się z dwóch części: podstawowej, zawierającej systemy napędowe, podtrzymywania życia, kwatery mieszkalne oraz uzbrojenie, oraz drugiej - wymiennej. W czasie jednodniowego pobytu w doku stacji orbitalnej, poprzez wymianę modułu funkcyjnego okręt można przekształcić z jednostki szpitalnej na zwiadowczą, w transportowiec lub w okręt naprawczy. Pozwala to zaoszczędzić kosztów i problemów technicznych, których wymagałaby budowa wielu osobnych statków przeznaczonych do różnych zadań.

Typowe moduły, w jakie można wyposażać tę jednostkę to:

Szpitalny: z wyposażeniem godnym fregaty medycznej lub średniej wielkości szpitala planetarnego. Może być wykorzystywany jako ruchomy szpital z doskonałym wyposażeniem na obszarach, które nie posiadają tak zaawansowanej techniki lekarskiej, a także do zapewnienia opieki medycznej ofiarom większych katastrof czy bitew - zarówno kosmicznych, jak i planetarnych. Na pokładach tego modułu znajdzie się miejsce dla 23 350 pacjentów, z czego 2 750 w zbiornikach z bactą, a także dla zajmujących się nimi 2 125 osób personelu szpitalnego i 1 000 droidów medycznych. Moduł taki może ponadto pomieścić 5 000 ton dodatkowego ładunku, a kosztuje 750 000 kredytów.

Naprawczo-ratunkowy, przenoszący sprzęt potrzebny do posprzątania i naprawienia jednostek uszkodzonych po bitwie, oraz do udzielenia pierwszej pomocy członkom ich załóg. Przewozi 40 000 ton ładunku - przeważnie części zapasowych i materiałów potrzebnych do naprawy okrętów gwiezdnych, a jego załoga skłąda się ze 140 osób personelu medycznego i 2 130 - technicznego. Cena wyprodukowania jednego modułu - 500 000 kredytów.

Badawczy - występujący w różnych wersjach w zależności od dokładnego profilu misji, wyposażony w wyjątkowo czułe instrumenty pomiarowe i przeznaczony do prowadzenia badań w nowoodkrytych układach planetarnych. Badanie pojedynczej planety pod kątem zasobów mineralnych, zdatności do kolonizacji itp. przy sprzyjających warunkach zajmuje załodze takiego modułu około jednej doby, a więc znacznie mniej, niż innego rodzaju wyprawom badawczym. Na okoliczność dokładniejszych i bardziej bezpośrednich badań moduł eksploracyjny wyposażony jest też w 500 droidów oraz około 100 śmigaczy badawczych, a na wypadek napotkania nieprzyjaznych tubylców lub piratów - przewozi na pokładzie 5 kanonierek Skipray i 6 TIE/sa. Jego załogę stanowi w sumie 3 500 osób, a koszta budowy to około 1 miliona kredytów.

Okupacyjny, wykorzystywany do wsparcia operacji przeciw zbuntowanym lub nie zamierzającym się podporządkować planetom. Przewozi dwie prefabrykowane bazy naziemne i dużo niekonwencjonalnej broni przeznaczonej na takie okazje - od biologicznej, przez chemiczną, aż po bomby EMP i pełen zestaw satelitów do tworzenia całunu orbitalnego. Ma także na pokładzie odpowiednią ilość cel do przesłuchań oraz egzekucji.

Krążownik może być wyposażony równocześnie tylko w jeden moduł, dobierany w zależności od wykonywanego zadania. Z wyjątkiem misji badawczo-eksploracyjnych, jednostki te wchodzą zazwyczaj w skład większego zgrupowania floty, zapewniając mu potrzebne specjalistyczne wsparcie. Jako jednostka tego typu bywa również klasyfikowany Arc Hammer, okręt-baza Dark Trooperów zniszczony przez Kyle'a Katarna.

dodaj do porównywarki link bezpośredni ^ wróć do góry
pełna nazwa: Modular TaskForce Cruiser producent: Tagge Shipyards Incorporated
polska nazwa: Modularny krążownik wielozadaniowy w slangu:
prędkość: 4 wytrzymałość: 333
w atmosferze: 800 km/h osłony: 200
hipernapęd: klasa 3 długość: 1150 m
uzbrojenie:
  • 15 średnich turbolaserów o mocy 375
załoga: różnie (w tym strzelcy: 30)
pasażerowie: różnie
ładowność: różnie t
cena (nowy): 2500000 cr
używany:

Fregata szpitalna (Medical Frigate)

Medical Frigate. Źródło obrazka: film 'Imperium Kontratakuje' - LucasFilm

Fregata ta to odmiana zwykłej Nebulon-B przeznaczona do działania jako ruchomy, kosmiczny szpital. Na jej pokładach można zajmować się równocześnie 750 chorymi i rannymi, znajduje się tam 15 zbiorników z bactą i pięć w pełni wyposażonych sal operacyjnych, w których można przeprowadzać wszelkiego rodzaju zabiegi chirurgiczne i nie tylko. O zdrowie pacjentów troszczy się 80 lekarzy, wspomaganych przez 30 robotów medycznych różnych typów.

Statek ten zdecydowanie nie jest przeznaczony do akcji bojowych, ze względu na znacznie zmniejszone uzbrojenie oraz - przede wszystkim - jego "pasażerów". Mimo tego, często można zobaczyć go w składzie floty, gdzie może być bliżej potencjalnych ofiar - w takim wypadku polega głównie na większych okrętach i myśliwcach osłony, starając się samemu nie angażować w walkę.

Jedna z takich fregat, Redemption wchodziła w skład sił Sojuszu w bitwie pod Endorem, zapewniając rannym opiekę już na polu bitwy oraz tuż po wygaśnięciu walki. Wcześniej zaś, podczas ewakuacji rannych po bitwie o Brigię została ona zaatakowana przez imperialną fregatę Warspite i jej bombowce TIE, co zostało później przekute jeden z najsłynniejszych rebelianckich scenariuszy treningowych. Na pokładzie takiego statku leczono Luke'a Skywalkera po jego kłopotach w Mieście w Chmurach.

dodaj do porównywarki link bezpośredni ^ wróć do góry
pełna nazwa: KDY Nebulon Medical Frigate producent: Kuat Drive Yards
polska nazwa: Fregata szpitalna, statek szpitalny w slangu:
prędkość: 4 wytrzymałość: 467
w atmosferze: osłony: 200
hipernapęd: klasa 3 długość: 300 m
uzbrojenie:
  • 6 baterii turbolaserów o mocy 300
  • 8 dział laserowych o mocy 60
  • 2 emitery promienia ściągającego o mocy 300
załoga: 850
pasażerowie: 745
ładowność: 1000 t
cena (nowy):
używany:

Okręt więzienny typu Lictor (Lictor Dungeon Ship)

Lictor Dungeon Ship. Źródło obrazka: zbiory autora

Okręty więzienne wprowadzone zostały w początkach Czystki Jedi i przeznaczone są do przewozu dużej liczby więźniów w maksymalnie bezpiecznych (dla przewożących, nie przewożonych) warunkach.

Jednostka typu Lictor może transportować jednocześnie do dziewięciu tysięcy osób, z czego dla tysiąca przeznaczone są cele specjalne - z wyposażeniem pozwalającym na utrzymanie w zamknięciu szczególnie buntowniczych więźniów (za czasów Czystki tu właśnie przewożono schwytanych Jedi). Aby to osiągnąć, dla zmęczenia i "zmiękczenia" więźniów stosuje się środki takie jak pozbawienie snu, manipulacje oświeleniem czy grawitacją, zmniejszanie lub zwiększanie temperatury i wilgotności atmosfery, czy też zubażanie składu powietrza lub wręcz dodawanie do niego rozmaitych gazów halucynogennych i nie tylko. Wszystko to praktycznie uniemożliwia aktywny opór ze strony przewożonych, którzy muszą martwić się o włąsne przeżycie, a nie myśleć nad sposobami wydostania się z cel. Rycerzom Jedi warnki utrudnia się na tyle, aby zmusić ich do zapadnięcia w trans hibernacyjny, w którym nie będą stanowić większego zagrożenia. Na wypadek jednak, gdyby na okręcie doszło do buntu, a 400 strażnikom nie udało się go powstrzymać, część Lictora wraz z mostkiem i wszystkimi systemami sterowania, wyposażona w systemy podtrzymywania życia i awaryjne nadajniki, może być odłączona od kadłuba, pozostawiając niezdatną do niczego jednostkę samej sobie. Z tej samej przyczyny komputer nawigacyjny statku może mieć zapisane w pamięci tylko dwie lokacje - początku i końca podróży, a więc nawet gdyby więźniom udało się w jakiś sposób przejąć nad jednostką kontrolę, i tak nie mieliby gdzie się udać.

Okręty więzienne najczęściej używane są do przewożenia aresztantów do przymusowych obozów pracy, bądź z planet zamieszkania na więzienne. W takim przypadku Lictor skacze od systemu do systemu, w każdym zabierając na pokład nowych "pasażerów" i ładując do komputera otrzymane koordynaty następnego celu.

dodaj do porównywarki link bezpośredni ^ wróć do góry
pełna nazwa: Rendili Lictor-class Dungeon Ship producent: Rendili StarDrive
polska nazwa: Okręt więzienny w slangu:
prędkość: 3 wytrzymałość: 500
w atmosferze: osłony: 167
hipernapęd: klasa 2 długość: 764 m
uzbrojenie:
  • 10 poczwórnych baterii turbolaserów o mocy 300
  • 2 emitery promienia ściągającego o mocy 300
załoga: 906 (w tym strzelcy: 46)
pasażerowie: 400
ładowność: 1500 t
cena (nowy):
używany: 7800000 cr

Okręt kontroli droidów (Droid Control Ship)

Droid Control Ship. Źródło obrazka: zbiory autora

Okręt kontroli droidów to odmiana należącej do Federacji Handlowej jednostki typu Lucrehulk, przystosowana specjalnie do - jak sama nazwa wskazuje - kierowania dużą ilością droidów bojowych, zarówno tych na powierzchniach planet, jak i tych funkcjonujących jako myśliwce kosmiczne.

Okręty te rozpoczęły swoją karierę jako frachtowce typu LH-3210, dozbrojone z początku w 42 działka laserowe do walki z piratami. Federacja potrzebowała jednak dla swojej rozwijającej się armii droidów mobilnych centrów kontroli, mogących sterować znacznymi ilościami pozbawionych autonomii maszyn na danym terytorium, nierzadko znacznie oddalonym od regularnych neimoidiańskich posiadłości - wprawdzie każdy z dotychczasowych okrętów mógł kontrolować swoje własne droidy, potrzeba było jednak czegoś więcej, na miarę dawnych republikańskich Inexpugnable. Wyposażono więc Lucrehulki w dodatkową zaawansowaną elektronikę i potężne urządzenia nadawczo-odbiorcze, mogące utrzymywać łączność z setkami tysięcy automatów i koordynować ich działania (to właśnie liczne anteny są najlepiej widocznym znakiem pozwalającym na określenie funkcji pełnionej przez danego precla). Wkrótce okręty kontroli droidów stały się najbardziej znaczącymi, najcenniejszymi i najlepiej chronionymi jednostkami Federacji, a równocześnie ogniwami, bez których jej działalność nie byłaby możliwa.

Podobnie jak ich bracia, jednostki te poza myśliwcami przenosiły na pokładzie 6250 czołgów AAT, 1500 transportowców wojska, a także cały garnitur jednostek wsparcia, co sprawiało, że pełniły rolę nie tylko jednostek bojowych, ale i transportowców desantowych. Okręty kontroli droidów z reguły chronione były przez znaczącą część obecnej na danym teatrze działań floty Federacji (a potem - Separatystów): zwykłe Lucrehulki, myśliwce typu Vulture, Tri-fightery i inne dostępne jednostki. W odróżnieniu od modyfikacji przeprowadzanych na ich liniowych kuzynach, okrętom kontroli droidów nie zmieniano raczej konfiguracji uzbrojenia, w miarę możliwości zastępując jedynie działka laserowe turbolaserami. Priorytet miały bowiem okręty pierwszej linii, a jednostek kontrolujących droidy nie pozostawiano bez osłony praktycznie nigdy - szczególnie od pechowej dla Federacji bitwy o Naboo, kiedy taki manewr zakończył się utratą nie tylko całej lokalnej armii, ale i planety oraz dużymi kłopotami polityczno-gospodarczymi.

Podobnie jak inne typy większych okrętów Federacji Handlowej, także i okręty kontroli droidów były w stanie dzielić się na dwie części - zewnętrzny moduł transportowy oraz rdzeń, stanowiący w istocie osobny statek - okręt-rdzeń Lucrehulk LH-1740.

dodaj do porównywarki link bezpośredni ^ wróć do góry
pełna nazwa: Droid Control Ship producent: Hoersh-Kessel Drive Inc.
polska nazwa: Okręt kontroli droidów w slangu: precel
prędkość: 4 wytrzymałość: 600
w atmosferze: osłony: 300
hipernapęd: klasa 2 długość: 3170 m
uzbrojenie:
  • 42 poczwórne turbolasery o mocy 525
  • 1500 myśliwców bezzałogowych
załoga: 300 (w tym strzelcy: 42)
pasażerowie: 150000+
ładowność: 4300000 t
cena (nowy): ? cr
używany: ? cr

Ithoriański statek-masto (Ithorian Herdship)

Ithorian Herdship. Źródło obrazka: sourcebook WEG

Ithoriańskie statki-miasta znane są w Galaktyce przede wszystkim jako ruchome, zalesione bazary, na których znaleźć można wiele egzotycznych towarów pochodzenia zarówno naturalnego, jak i sztucznego. Kiedy gigantyczny spodek takiej jednostki pojawia się w systemie, dla wielu jest to znak, że właśnie przybyli ithoriańscy kupcy, u których dostać można niemal wszystko - od mikstur ziołowych pomocnych przy niektórych chorobach, aż po antyki czy przedmioty poszukiwane przez kolekcjonerów - mówi się, że jeżeli jest gdzieś szansa na znalezienie lanvaroka lub miecza świetlnego, to właśnie w latającym mieście Ithorian.

Te gigantyczne statki budowane są przez swych znanych ze swojego szacunku dla przyrody konstruktorów w taki sposób, aby panujące w nich warunki jak najbardziej przypominały te z powierzchni Ithoru. Typowy statek-miasto ma blisko kilometr średnicy i mniej więcej jedną czwatą tego wysokości. Jego górne pokłady przykryte są gigantycznymi transparistalowymi kopułami, które pozwalają zajrzeć do środka i przyjrzeć się pokrywającej je roślinności - znajduje się tam w pełni samodzielny ekosystem zaopatrywany przez systemy tej jednostki przez wszystko, co konieczne jest do utrzymania i rozwoju flory rozmaitych gatunków. W większości przypadków na tym właśnie "skrawku planety" budowane są - jak na normalnych planetach - sklepy i mieszkania dla gości, holoteatry, kantyny i tak dalej, często jest tu też miejsce na jeziora, rzeki czy niewielkie wzgórza czy doliny. Jeśli zapomnieć o kopule i przestrzeni kosmicznej bezpośrednio nad głową, można poczuć się tu zupełnie jak na jakiejś pozostającej na średnim szczeblu rozwoju planecie. Właściciele miasta nawet podczas wizyt handlowych nigdy nie wpuszczają tutaj ilości osób większej, niż ta, która jest bezpieczna dla istniejącego pod kopułami środowiska naturalnego - stąd też zdarza się, że spóźnieni goście zmuszeni są prowadzić interesy bezpośrednio w hangarach, do których wloty otaczają pierścieniem niższe poziomy statku.

Pod pokładem mieszkalnym rozmieszczono bowiem pokłady hangarowe i magazynowe. Tu mieszczą się centra kontroli lotu, zajmujące się koordynowaniem ruchu przylatujących i wylatujących statków kosmicznych. Tu też mieszczą się systemy czujników i biura funkcjonariuszy odpowiedzialnych za wykrywanie przemycanej na teren statku kontrabandy. Główny hangar to z reguły wielka trawiasta równina, ograniczona z zewnątrz ścianami statku-miasta, a w centrum mieszcząca pomieszczenia techniczne i naprawcze dla pojazdów kosmicznych. Na tej właśnie równinie, jak na powierzchni planety, parkuje się przylatujące tu statki.

Dolne poziomy miasta to przede wszystkim zaplecze techniczne całego statku. Tutaj mieszczą się olbrzymie magazyny na cały przewożony towar, w tym silnie zabezpieczone i strzeżone skarbce na najcenniejsze przedmioty. Dużą część przestrzeni zajmują trzy potężne silniki repulsorowe, pozwalające na manewrowanie tą jednostką na orbicie i w pobliżu planet, jak również napęd nadprzestrzenny, dzięki któremu miasto jest w stanie podróżować po całej Galaktyce. Tutaj też umieszczono całą aparaturę odpowiedzialną za zasilanie, podtrzymywanie życia i kontrolowanie pogody na statku, w szczególności na jego "przyrodniczych" poziomach. Centralnym elementem każdego statku-miasta, z zasady niedostępnym dla nikogo poza ścisłym gronem ithoriańskich kapłanów, jest kapsuła Matki Dżungli - odizolowany ekosystem przeniesiony wprost z dżungli Ithoru, dający Ithorianom poczucie łączności z ich światem rodzinnym.

Mimo swoich wielkich rozmiarów, typowy statek-miasto nie jest zbyt mocno uzbrojony. Zgodnie z pokojową filozofią jego konstruktorów, nie posiada w ogóle broni nastawionej na niszczenie - jego podstawowym narzędziem samoobrony są działa jonowe, rozmieszczone równomiernie na całym obwodzie, w pobliżu wlotów do hangaru. Statek posiada też emitery promienia ściągającego - dwa silniejsze do operowania na zewnątrz jednostki, oraz szereg mniejszej mocy, mających za zadanie wspomaganie lub przeprowadzanie manewrów wewnątrz hangaru. W gruncie rzeczy nikt jednak nie atakuje statków-miast, bo nie ma ku temu specjalnej przyczyny - niezależni kupcy przydają się wszystkim stronom zbrojnych konfliktów, zwłaszcza, gdy dodatkowo dostarczają miejsca, w którym można spędzić czas przepustki i zrelaksować się między kolejnymi zadaniami. Przeciwko piratom zaś z reguły wystarczają baterie dział jonowych oraz dużej mocy tarcze energetyczne.

Typowy czas pobytu statku-miasta w jednym systemie wynosi zazwyczaj od dwóch dni do kilku tygodni, w zależności od ilości gości zainteresowanych odwiedzinami i robieniem interesów, a także od planów jego załogi.

dodaj do porównywarki link bezpośredni ^ wróć do góry
pełna nazwa: Manollium-class Herdship producent: Brathflen Corporation
polska nazwa: Ithoriański statek-miasto typu Manollium w slangu:
prędkość: 1 wytrzymałość: 400
w atmosferze: osłony: 400
hipernapęd: klasa 4 długość: 980 m
uzbrojenie:
  • 10 dział jonowych o mocy 225
  • 2 emitery promienia ściągającego o mocy 375
załoga: 824 (w tym strzelcy: 24)
pasażerowie: 1050
ładowność: 500000 t
cena (nowy): ? cr
używany: ? cr

Pogromca Światów (World Devastator)

World Devastator. Źródło obrazka: The New Essential Guide to Weapons and Technology - Lucasfilm

Technologia piecy molekularnych znana była w Galaktyce na setki lat przed bitwą o Yavin. Dopiero jednak Główny Inżynier Imperialny, Umak Leth, przetworzył ten wynalazek na kolejną superbroń dla Imperatora - Pogromców Światów, zwanych też Niszczycielami Światów lub po prostu - dewastatorami.

Kluczowym elementem dla powstania tych konstrukcji był rozwój technologii pieca molekularnego. Urządzenie to w swojej wersji podstawowej potrafi przetwarzać pochłaniane materiały i wykorzystywać je do tworzenia nowych, podobnych struktur. Przez stulecia wykorzystywano ten mechanizm przede wszystkim w droidach górniczych oraz ruchomych maszynach rozbiórkowo-budowlanych na Coruscant. O ile jednak normalne piece molekularne mogły służyć do prostych zadań w rodzaju przetwarzania materii skalnej na durabeton stanowiący obudowę sztolni, lub też, w bardziej zaawansowanych wersjach, tworzyły całe kompleksy miejskie z permabetonu i durastali, Leth opracował projekt, który miał być częścią uniwersalnego procesu produkcyjnego zdolnego do tworzenia produktów wysokich technologii. Jego piec molekularny przy użyciu systemu promieni ściągających i negatorów oddziaływań międzycząsteczkowych miał być w stanie rozdzielać przyswojone substancje na pojedyncze pierwiastki, a następnie przechowywać je i przetwarzać w zaawansowane technologicznie sprzęty, konstrukcje i urządzenia. Był to jednak jedynie projekt, który wymagał dalszych prac i badań, a przede wszystkim - wymiernych nakładów finansowych.

Umak Leth znalazł jednak bogatego sponsora - samego Palpatine'a. Podczas gdy Bevel Lemelisk popadł w niełaskę po zniszczeniu pierwszej Gwiazdy Śmierci (co nie przeszkodziło Imperium w budowaniu drugiej), jego niedawny podwładny stał się Głównym Inżynierem Imperialnym i uzyskał zgodę na prace nad nowym projektem - pod warunkiem, że przyniesie on konkretny pożytek przemysłowi imperialnemu. Po kilku miesiącach wytężonej pracy Umak zaprezentował Palpatine'owi gotowe rozwiązania techniczne i otrzymał kolejne zielone światlo - tym razem do stworzenia na podstawie swojego wynalazku nowej superbroni, która miałaby równocześnie niszczyć wrogów Imperium i wytwarzać przydatne siłom imperialnym produkty. Tak powstał szkielet Niszczyciela Światów - samobieżnej, poruszającej się w przestrzeni kosmicznej, uzbrojonej fabryki zbudowanej wokół gigantycznych rozmiarów pieca molekularnego. Fabryki, która była zdolna sama siebie rozbudowywać, jak również wytwarzać niezbędne do swego funkcjonowania materiały - począwszy od lekkiej elektroniki, a skończywszy na statkach i myśliwcach kosmicznych.

Proces budowy Pogromcy Światów można podzielić na trzy etapy. W pierwszym, podstawowa konstrukcja budowana jest w normalny sposób w stoczni, podobnie jak ma to miejsce w przypadku okrętów gwiezdnych czy stacji kosmicznych. Na początku powstaje solidny "endoszkielet", do którego przymocowywane są kluczowe komponenty powstającego potwora - piec molekularny o wysokim stopniu automatyzacji, rdzeń i układy sterujące głównego komputera pokładowego, a także - z reguły na samym szczycie konstrukcji - kwatery i pomieszczenia rekreacyjne dla załogi oraz moduł dowodzenia wraz z mostkiem. Okręt został zaprojektowany z myślą o jak najwyższym poziomie automatyzacji działania - jego załoga pełni w zasadzie rolę drugorzędną, ograniczając się przede wszystkim do działań optymalizacyjnych, ustalania priorytetów i parytetu produkcji oraz ewentualnego dostrajania pracy autonomicznych systemów komputerowych odpowiedzialnych za wszystkie aspekty funkcjonowania statku. Na pokładzie znajduje się też relatywnie niewielu żołnierzy - w zamierzeniach główną siłę bojową tej jednostki ma stanowić uzbrojenie i zautomatyzowane pojazdy bojowe wytwarzane przez pokładowe fabryki. Pogromcy Światów są w zasadzie gigantycznymi droidami, którym ludzie jedynie wydają podstawowe polecenia oraz dbają o niektóre procedury konserwacyjne - do niektórych zadań przeznaczani są niewolnicy, których każdy okręt tego typu posiada pewną liczbę.

Po zainstalowaniu podstawowych modułów fabrycznych oraz podłączeniu i uruchomieniu systemów wykrywania, samoobrony oraz autodiagnostyki, zaczyna się drugi etap rozwoju Pogromcy, zwany czasem "kontrolowanym karmieniem". Wszystkie systemy pokładowe zostają uruchomione, a do pieca molekularnego zaczyna się dostarczać podstawowe materiały - nieobrobione metale i rudy metali - które mają być przetworzone przy pomocy własnych zasobów maszyny i posłużyć do jej rozbudowy. Nadal w stoczni, nadal pod ścisłą kontrolą, ale już samodzielnie, Niszczyciel Światów zaczyna proces rozbudowywania samego siebie - przede wszystkim o dodatkowe fabryki oraz uzbrojenie. Dzieje się to według uprzednio zaprogramowanych wzorców, jednak dopuszczalne są już minimalne odejścia od projektu, wynikające z różnic w oprogramowaniu głównego komputera danej jednostki oraz jej ewentualnej specjalizacji. Przez kilka tygodni powstają dodatkowe elementy kadłuba, linie produkcyjne, a także uzbrojenie. Pod koniec tego etapu Pogromca Światów osiąga rozmiary kilkuset metrów i jest uznawany za gotowego do wprowadzenia do linii.

Trzeci i ostatni etap rozwoju dewastatora to normalna służba. Etap ten jest o tyle charakterystyczny, że rozbudowa Niszczyciela Światów po jego osiągnięciu wcale się nie zatrzymuje. Działając najpierw w dużej grupie podobnych sobie jednostek, a potem coraz bardziej zwiększając swoją samodzielność, Pogromca cały czas konstruuje z pochłanianych materiałów dodatkowe moduły - fabryki, uzbrojenie, silniki i generatory. Oczywiście zwiększa również swój "stan posiadania" w zakresie projekcji siły, przede wszystkim tworząc bojowe pojazdy naziemne, uzbrojone śmigacze i myśliwce kosmiczne. Na potrzeby tej konstrukcji opracowano myśliwiec TIE Droid - nie wymagający siły żywej do pilotowania, dzięki czemu przy stałej dostawie materiałów budowlanych Pogromca Światów może wystawiać ciągle kolejne eskadry tych maszyn. Niszczyciel może również w przypadku wyższej konieczności przetworzyć części samego siebie na bardziej potrzebne materiały. Jedną z niewielu rzeczy, do wyprodukowania których nie jest on zdolny, jest kolejny Pogromca - ale i to planowano w pewnym momencie zmienić.

Aby nie pozostawiać tak potężnego narzędzia destrukcji poza swoją kontrolą, Palpatine zdecydował o zainstalowaniu w każdej z budowanych maszyn nieusuwalnego systemu zdalnej kontroli. Sygnał sterujący, nadawany na specyficznej częstotliwości hiperprzestrzennej z fortecy Imperatora na Byss, może być w dowolnym momencie użyty do przejęcia kontroli nad wybraną jednostką. Oczywiście kody stosowane w tym "systemie zdalnego sterowania" należą do najsilniej strzeżonych w Imperium i osoby mające do nich dostęp można policzyć na palcach jednej lub dwóch rąk.

Pierwsi Pogromcy Światów opuścili zakonspirowaną stocznię na Thomork około roku 10 ABY i zaczęli "paść się" na terenach pogranicza między obszarami kontrolowanymi przez Nową Republikę a Imperium. Kilka neutralnych planet na niskim poziomie rozwoju zostało przez te maszyny całkowicie spustoszonych, a do dowództwa floty republikańskiej dotarły jedynie plotki o "połykaczach miast" niszczących wszystko, co staje na ich drodze. Mimo, że plany wykorzystania tych jednostek zakładały redukcję liczebności grup bojowych w miarę, jak poszczególne Niszczyciele zwiększały swoją siłę bojową, decyzją Imperatora praktycznie cała ich flota została zgrupowana i wykorzystana do uderzenia na Mon Calamari podczas kontrofensywy sil imperialnych w 10 ABY. Tam z początku odniosły znaczący sukces, niszcząc wiele z pływających miast, zmuszając do ewakuacji tysiące Kalamarian oraz niszcząc, wśród wielu innych okrętów, rebeliancki Gwiezdny Niszczyciel Emancipator. W końcu jednak Luke Skywalker, który przeniknął do sfer dowodzenia sił imperialnych, przekazał rebeliantom klucze do kodów sterujących tych gigantycznych ruchomych fabryk. Z początku wykorzystano przejęcie kontroli nad sygnałem sterującym do unieruchomienia Pogromców, jednak ich załogi po krótkim czasie zdołały obejść zautomatyzowane systemy kontroli fabryk na tyle, by wznowić produkcję maszyn bojowych. Krótko później jednak przy użyciu tego samego sygnału sterującego rebelianci przekazali Pogromcom polecenia ataku na własne jednostki, doprowadzając do bratobójczej walki, z której ocalała jedynie znikoma część sił imperialnych.

dodaj do porównywarki link bezpośredni ^ wróć do góry
pełna nazwa: Silencer-7 World Devastator producent:
polska nazwa: Pogromca Światów Silencer-7 w slangu: dewastator
prędkość: 5 wytrzymałość: 833
w atmosferze: osłony: 433
hipernapęd: klasa 6 długość: 3200 m
uzbrojenie:
  • 125 baterii ciężkich turbolaserów o mocy 375
  • 200 działek blasterowych o mocy 400
  • 80 wyrzutni rakiet protonowych o mocy 1000
  • 15 dział jonowych o mocy 225
  • 15 emiterów promienia ściągającego o mocy 450
  • myśliwce
załoga: 25659 (w tym strzelcy: 1975)
pasażerowie: 10303
ładowność: 49000 t
cena (nowy): ? cr
używany:
Reklama: Tusken Reader
Kursy maturalne - Warszawa
Szkoła Matematyki - kursy do matury w Warszawie

<<  wróć na główną ^ wróć do góry