niemal 20 lat, 522 opisy statków kosmicznych

TIE Fighter (TIE/ln)

TIE Fighter (TIE/ln). Autor i źródło obrazka: zbiory autora
TIE Fighter (TIE/ln)
(zbiory autora)
link bezpośredni dodaj do porównywarki

Produkowany przez Sienar Fleet Systems myśliwiec TIE, a dokładnie rzecz biorąc - wywodzący się od pierwszego seryjnego myśliwca TIE TIE/ln (el-en) to obok Gwiezdnego Niszczyciela jeden z najbardziej widocznych i najłatwiej rozpoznawalnych symboli Marynarki Imperialnej. Jako podstawowy i najpopularniejszy myśliwiec floty, TIE/ln jest obecny w zasadzie wszędzie tam, gdzie Imperium pragnie pokazać swoje zbrojne ramię. Walczy z myśliwcami wroga, pełni służbę eskortową, jest wysyłany na patrole (nierzadko te z gatunku "agresywnych"), wspiera siły naziemne czy formacje bombowców. Z reguły przenoszony jest na pokładach średnich i ciężkich okrętów Marynarki Imperialnej - najczęściej oczywiście Gwiezdnych Niszczycieli, z którymi w oczach wielu obserwatorów stanowi nierozerwalną całość.

Imperialna doktryna użycia myśliwców typu TIE zakłada, że będą one posiadały znaczącą przewagę liczebną, co zredukuje ich słabe strony: brak osłon i nietrwałą konstrukcję. O ile w walce z jednostkami wojskowymi najnowszych generacji często okazuje się to zbyt mało - przynajmniej dla tych pechowców, którzy zostali zestrzeleni przed przygnieceniem wroga przewagą liczebną - o tyle w regularnych spotkaniach z frachtowcami, przemytnikami i jednostkami piratów myśliwiec TIE wzbudza sporo dobrze umotywowanego strachu. W walce jeden na jeden TIE/ln jest w stanie poradzić sobie z większością starszych czy mniej zwrotnych myśliwców (Z-95, Y-W, czasem B-W), ale wszystkie bardziej spektakularne efekty są zazwyczaj raczej zasługą jego pilota, niż samej maszyny, której w zasadzie jedynym niepodważalnym atutem jest wysoka prędkość - nie pobita do momentu wprowadzenia przez Rebelię A-wingów.

Trudna do pobicia jest również łatwość obsługi naziemnej myśliwca TIE. Prosta i solidna konstrukcja silnika jonowego sprawia, że łatwo jest o niego dbać, dzięki czemu mniej niż 5% utraconych maszyn zostaje spisanych ze stanu ze względu na awarie nie-bojowe - a i to zazwyczaj wskutek błędu pilota. W związku z tym TIE mają bardzo dobry wskaźnik czasu lotu do czasu obsługi, co przekłada się na wysoką skuteczność ich eskadr zarówno w walce, jak i podczas szkoleń. Nie ma jednak róży bez kolców - jeśli maszyna wypadnie już z akcji wskutek poważniejszej awarii lub trafienia, na jej powrót do linii można czekać bardzo długo. Dla wielu części nie da się bowiem znaleźć prostego zamiennika i trzeba sprowadzać je bezpośrednio od producenta.

Ze względu na swoistą konstrukcję kadłuba i silników, TIE ma poważne problemy z odwracaniem ciągu, co uniemożliwia mu gwałtowne hamowanie i sprawia, że zwrotna skądinąd maszyna znacznie traci w tym aspekcie. TIE/ln nie posiada hipernapędu, a jego główne i jedyne uzbrojenie stanowią dwa sprzężone działka laserowe - rozmieszczone nieco szerzej, niż u jego pierwowzoru, co jest w zasadzie największą zewnętrzną różnicą między pierwszymi TIE a TIE/ln. Brak podwozia, a także miejsca na jego zainstalowanie, powoduje, że nie jest on w stanie bazować na typowych platformach lądowniczych (choć jego konstrukcja jest na tyle solidna, że może wytrzymać postawienie na płatach), ale wymaga specjalnych systemów podwieszeń. W takie systemy wyposażone są więc praktycznie wszystkie okręty imperialne przystosowane do przenoszenia myśliwców - od wspomnianych ISD, przez lotniskowce, lżejsze krążowniki i fregaty, aż po krążowniki typu Carrack czy korwety Assassin.

TIE bazują też regularnie w stacjach orbitalnych oraz w fortecach i garnizonach naziemnych - co wymaga jednak budowania specjalnych hangarów i bywa dosyć uciążliwe. Typowy ISD może przenosić 72 maszyny TIE (chociaż zazwyczaj tylko około połowy z nich to podstawowe wersje TIE/ln), typowy imperialny garnizon naziemny może być wyposażony w ilość myśliwców dochodzącą do 40 (podzieloną na 4 10-maszynowe eskadry, z tego zazwyczaj dwie myśliwskie) - oczywiście tylko na obszarach, na których obecność takiego wsparcia jest konieczna. Latanie T/F w atmosferze jest zresztą swoistym sportem i wymaga nieco treningu ze względu na jego mało aerodynamiczne kształty.

Warto również nadmienić, że w walce o jak najniższe koszty budowy oraz o odciążenie myśliwca zrezygnowano w jego konstrukcji z dwóch dość lubianych przez pilotów elementów. Pierwszy to system podtrzymywania życia w kabinie - w związku z jego brakiem, piloci latają w kombinezonach ciśnieniowych i nie za bardzo mają jak chociażby podrapać się w nos. W zasadzie zamknięty kombinezon byłby krokiem w stronę bezpieczeństwa pilota, gdyby nie fakt usunięcia drugiego ważnego mechanizmu: katapulty... TIE/ln standardowo nie są wyposażone w ten system ratunkowy, więc w przypadku zestrzelenia pilot musi albo o własnych siłach wygramolić się z kabiny, albo też liczyć, że jakimś zupełnie niewiarygodnym sposobem zostanie wyrzucony z rozpadającego się kadłuba w jednym kawałku. Aby jeszcze bardziej obniżyć masę myśliwca, przy kwalifikowaniu na pilotów bierze się również pod uwagę... wagę pilota.

Do ciekawostek należy zaliczyć zainstalowany na tym myśliwcu system identyfikacji wizualnej. Ponieważ wszystkie maszyny są identyczne, nie posiadają indywidualnego malowania, a na dodatek są za każdym razem losowo przydzielane między pilotów biorących udział w danej misji, bardzo trudne i wymagające dodatkowej koncentracji byłoby identyfikowanie za każdym razem myśliwca dowódcy klucza. Dlatego każda maszyna posiada z tyłu układ kolorowych świateł, które pilot może ustawić tak, aby migały w odpowiedniej kolejności i z wybraną częstotliwością. Dzięki nim skrzydłowi mogą rozpoznać swojego dowódcę bez konieczności uciekania się do komputera celowniczego czy mapy taktycznej.

Marynarka Imperialna nie popiera przyzwyczajania się pilotów do swoich maszyn, dlatego też myśliwce TIE - identyfikowane jedynie po numerach, podobnie, jak ich piloci - przydzielane są do każdej misji losowo z całej puli dostępnych w danym momencie maszyn. Pilot nie ma nawet gwarancji, że zawsze będzie latał na tym samym typie maszyny, a wręcz przeciwnie - personel dowódczy dba o to, aby każdy z imperialnych pilotów trenował i zdobywał doświadczenie bojowe równomiernie na myśliwcach, bombowcach, maszynach zwiadowczych itp. W związku z tym w korpusie myśliwskim - może poza specjalnymi formacjami w rodzaju Czarnej Eskadry Dartha Vadera - nie ma miejsca na wprowadzanie w wystroju maszyny własnych akcentów czy też zaznaczanie na jego kadłubie osobistych zestrzeleń. Jedynym wyjątkiem - nieoficjalną tradycją, kultywowaną zarówno przez pilotów, jak i obsługę naziemną - jest oznaczanie zestrzeleń przypisanych na konto danego myśliwca przez wykonywanie centymetrowej długości nacięć na wewnętrznej powierzchni włazu wejściowego. W bardzo rzadkim przypadku zapełnienia się powierzchni włazu jest on demontowany i mocowany na stałe za pomocą spawarki do sufitu hangaru myśliwców. "Szczęśliwa" maszyna otrzymuje nowy właz, jest jednak spisywana ze stanu formacji jako "emerytowana" - i zazwyczaj przypada na stałe komuś, kto ma dobre układy w dowództwie skrzydła. Wśród pilotów imperialnych panuje przekonanie, że Darth Vader również wykonywał podobne szczerby w swoim myśliwcu TIE/x1, jednak nikt nie ma na to dowodów.

Na bazie standardowego TIE/ln Sienar wykonał dla Marynarki Imperialnej wiele zmodyfikowanych, wyspecjalizowanych i nierzadko ulepszonych modeli (między innymi szturmowego TIE/gt, zwiadowczego TIE/rc, maszynę obserwacyjną TIE/fc), zapewniając sobie tym samym miejsce największego w Galaktyce producenta myśliwców kosmicznych. Z czasem do linii TIE dołączyły kolejne, bardziej zaawansowane generacje maszyn: bombowiec TIE/sa i jego wersje pokrewne, przechwytujący TIE Interceptor, całe pokolenie TIE Advanced... A równocześnie nadal korzystano ze starego, taniego i szybkiego w produkcji TIE/ln, czasem lekko usprawniając nieco już przechodzone jednostki. Zrobiła tak między innymi admirał Daala, produkując w Laboratorium Otchłani Super TIE/ln, jak również admirał Zaarin, wyposażając swoje TIE/ln w generatory osłon i korzystając z nich podczas walk o fabryki TIE Advanced. Podczas kontrofensywy odrodzonego Imperatora światło dzienne ujrzała również ciekawa konstrukcja naziemnego pojazdu bojowego: czołg TIE (TIE Crawler), w którym ogniwa słoneczne zostały zastąpione blokami gąsienic.

W ostatecznym rozrachunku linia TIE/ln okazała się natomiast silniejsza, niż wszystkie jej usprawnienia i odnogi, wydając na świat należące do Najwyższego Porządku TIE/fo oraz TIE/sf.

Komentarz hermeneutyczny Tajemniczy człowiek w kapturze

Niektórzy fani uważali niegdyś, że różnice w kolorach między myśliwcami z Nowej nadziei a kolejnych części oznaczają, że są to inne typy maszyn. Żadne źródło jednak tego nie potwierdza, a kwestia braku odmiennego układu działek (ewentualne TIE nie będące TIE/ln musiałyby mieć je krótsze i zamocowane znacznie bliżej siebie) przeczy tej teorii.

Odcienie kolorów różnią się zaś dlatego, że w pierwszym filmie z powodu problemów z blueboxem myśliwce nie mogły mieć niebieskawej barwy. Z tej samej przyczyny X-wingi w ANH i A-wingi w RotJ miały czerwone oznaczenia, chociaż pierwotnie miały posiadać niebieskie (Niebieska Eskadra ze scenariusza i adaptacji książkowej stała się Czerwoną Eskadrą w filmie).

pełna nazwa: SFS TIE Fighter (TIE/ln) producent: Sienar Fleet Systems
polska nazwa: Myśliwiec (typu) TIE {Taj} w slangu: eyeball - gała
prędkość: 10 wytrzymałość: 60
w atmosferze: 1200 km/h osłony: -
hipernapęd: - zwrotność: 24
uzbrojenie:
  • 2 działka laserowe (sprzężone) o mocy 150
długość: 6.3 m
załoga: 1
pasażerowie: -
ładowność: 0.065 t
cena (nowy): 60 000 kr
używany: 25 000 kr
w użyciu od / do: galaktyczna wojna domowa
Źródła:
  • Star Wars Sourcebook
  • Adventure Journal 10: Alliance Intelligence Reports: TIE Fighters
  • Jedi Academy Sourcebook
  • Official Starships and Vehicles Collection 3
  • X-Wing
  • TIE Fighter
  • Death Star
  • Gwiezdne wojny: Nowa nadzieja
  • Imperium kontratakuje
  • Powrót Jedi
  • Force and Destiny
^ wróć do góry
Reklama: Needa Gips

<<  wróć na główną ^ wróć do góry